Tylko odważni ludzie mogą zmieniać świat na lepsze.
Wyzwaniem dla każdej zakochanej pary jest niewątpliwie rozłąka. Jeśli jest krótka, może wręcz podsycać i intensyfikować uczucia. Tęsknimy, odczuwamy brak ukochanej osoby, nie możemy się doczekać końca izolacji, a powroty bywają spełnieniem marzeń i uczuciem ulgi. Czy podobnie dzieje się wtedy, kiedy owa rozłąka trwa bardzo długo, kiedy tracimy z oczu naszą drugą połówkę na czas, wydawałoby się, że nieokreślony? Sytuacje bywają różne, a kiedy dowiadujemy się czegoś, co narusza nasze poczucie bezpieczeństwa i stawia zaufanie pod znakiem zapytania, wtedy ponowne spotkanie ukochanej osoby może nawet nastręczać lęków i obaw. Czy serenada zwana miłością potrafi przetrwać nawet takie burze i po długiej przerwie wciąż odgrywać swoją dawną melodię?
Zamknięta w ponurym, wiekowym domostwie, marzyła o wiośnie. No i – rzecz jasna – o powrocie męża.
Eliza Winter, żona zdolnego kompozytora, krótko po ślubie zostaje sama w wielkim Winter Abbey i powoli poznaje panujące w nim zwyczaje. Źle znosi rozłąkę z mężem, który swoją podróżą do Paryża próbuje udowodnić, że jego opery zasługują na miano najlepszych. Eliza zaś podejmuje się misji odmienienia ponurego dworu, tchnięcia w niego życia i pozbycia się duchów, które wydają się być bardziej realne niż mieszkający w nim ludzie. Przede wszystkim jednak próbuje nawiązywać kontakty w pobliskim miasteczku i znaleźć przyjaciół, którzy potrafią pocieszyć i uratować człowieka przed marazmem, zagubieniem i obłędem. Bo to ostatnie zdaje się towarzyszyć mieszkańcom rezydencji od zawsze i prowadzi do nawarstwiania się tajemnic, które nie sprzyjają dobrej atmosferze. Bo czy to tylko przypadek czy skrzętnie skrywana prawda, iż w jednym domu wszystkie kobiety wydają się nieco zwariowane, a ich dusze nie chcą opuścić ziemskiego padołu i nawiedzają tych, którzy ośmielili się zakłócić odwiecznie panujące zasady? Eliza zdecydowanie nie chce stać się jedną z nich.
Najlepszym sposobem na chwilowe zapomnienie o przykrych sprawach jest działanie.
Odkrywanie prawdy jednak często bywa bolesne, szczególnie kiedy podważa nasze zaufanie do drugiego człowieka. Potrzeba wiele odwagi, aby wśród domysłów i półprawd wyciągać dobre wnioski i nie poddać się zwątpieniu. Bo kiedy Eliza spotyka siostrę Richarda i powoli zaczyna splatać wątki, czuje się oszukana, a uczucie zawodu przynosi wiele pytań, które domagają się odpowiedzi. Jak spojrzy mężowi w oczy, kiedy ponownie się spotkają? Czy będzie potrafiła wybaczyć i ponownie zaufać? Wreszcie, czy Richard będzie w stanie wytłumaczyć kierujące nim powody, a jego argumenty okażą się wystarczająco przekonywujące, aby ich przerwana życiowa podróż mogła nadal trwać? Jeśli w ogóle wróci…
Inni bohaterowie również stoją na życiowym rozdrożu i czują, że coś zostało przerwane, zatrzymane i nie chce od nowa zacząć się toczyć sprzyjającym im kołem. Brat Elizy podejmuje ryzykowne kroki odzyskania utraconych pieniędzy, a mała Nelly otrzymuje intratną propozycję, dzięki której może kiedyś wypłynąć na szerokie wody aktorstwa i osiągnąć w życiu coś więcej niż tylko występy w podrzędnym teatrzyku w biednej części Londynu. Jednak wszystko zdaje się takie niepewne, zbyt nowe lub zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Niestety każda opcja jest możliwa i wystarczy jedna fałszywa nuta, aby zepsuć ostateczny efekt i zaprzepaścić tak pięknie zapowiadający się utwór.
Po chwilach strachu i fizycznej słabości Eliza Winter znów stała się wojowniczką.
„Przerwana serenada” prowadzi nas poprzez wrzosowiska i ulice Londynu i pozostawia w zawieszeniu, co do kolejnych kroków bohaterów. Czujemy, że Eliza stoi na skraju urwiska, który wydaje się niezwykle niebezpieczny, ale też nęcący. Tylko najodważniejsi zdołają się uratować i poprowadzić swoje życie innymi ścieżkami. Czytając, wsłuchujemy się w melodię, która z czasem cichnie i nie wiadomo, czy dane nam będzie usłyszeć ją ponownie. A zapowiadała się tak romantycznie… Ciągle zastanawiam się nad tym, jak wiele samozaparcia i ogromnych pokładów miłości potrzeba, aby przetrwać w miejscu, które jest dla nas kompletnie obce, ciągle żywić nadzieję, że jutro będzie lepiej oraz wierzyć, że dokonało się dobrego wyboru. Jak bardzo trzeba kochać, aby wciąż słyszeć tę serenadę miłości, która obiecywała tak wiele, a obecnie próżno szukać jej dźwięków. Jestem bardzo ciekawa, czy w kolejnym tomie muzyka wybrzmi radosnymi tonami dla wszystkich bohaterów.
Gorąco polecam.
Pani na Wrzosowisku:
- Preludium
- Ostatni Nokturn
- Przerwana Serenada
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Przerwana serenada, Lucyna Olejniczak, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2026