Twoja linia jest złamana (…) Śmierć nie jest problemem (…) To oznacza, że będziesz miała ciężko, ale to ciężko w życiu.

Wróżby, przepowiednie, znaki – niby niewielu z nas w nie wierzy czy też traktuje poważnie, ale raz zasiane ziarno niepewności zostaje z nami na długo. Czy warto znać swoją przyszłość, czy uchroniłoby nas to przed popełnianiem błędów i wpadaniem w kłopoty? W końcu „śmierć to nie problem”, i tak czeka każdego z nas. Ale jak jej unikać przez jak najdłuższy czas to już zupełnie inna sprawa. Czasem chciałoby się pójść do wróżki i dowiedzieć się, jak pokonać wiatr wiejący nam prosto w oczy, jak przebić się przez jego zagłuszający wszystko szum i jak pokonać zły los, który nie wiadomo czemu staje się naszym udziałem. Jednakże, często zapominamy o tym, że w każdej wróżbie pozostaje element, który musimy sami zapełnić. A do tego potrzebny jest nam głos.

Nie wiedziałam nic o życiu, ale oczywiście myślałam, że wiem dużo.

W Hamburgu roku 1913 świat wciąż podzielony jest na tych, którzy otrzymali od losu więcej i tych, którzy dostali bardzo niewiele. Choć kwestia szczęścia, jeśli chodzi o pieniądze, pozostaje dyskusyjna, to jednak ci drudzy oddaleni są od niego znaczniej bardziej. Bieda, choroby, głód i ciężka praca to jednak ogromne obciążenie, i co by dużo nie mówić, jawna niesprawiedliwość. A kiedy jest się dodatkowo kobietą, trudno mówić o jakichś wielkich perspektywach na przyszłość. W takim oto świecie przyszło żyć Alice, której jedyną radością jest córka Rosa, dla której jest w stanie zawalczyć o to, aby jej głos w końcu przebił się poprzez wiejący ciągle w oczy wiatr nieszczęść, bólu i rosnącej beznadziei. Odwaga, aby sprzeciwić się mężowi, panującemu prawu i otrzymanej kiedyś wróżbie, zakrawała na szaleństwo. A przede wszystkim wymagała odzyskania własnego głosu.

Nie pasowałam tutaj. Byłam inna.

Choć Alice nie wyróżnia się niczym wśród innych mieszkańców dzielnicy biedoty, jednak chowa w sobie ogromne pokłady siły i determinacji. Zgnębiona przez męża, obdarta z marzeń, z niewielkimi szansami na poprawę swojego losu, ma w sobie wrażliwość i artystyczną duszę, która znacznie przewyższa te, którymi szczycą się „wyższe sfery” Hamburga. Posiada wciąż nadziej, że wraz z Rosą znajdą swój kawałek świata, który przyniesie bezpieczeństwo, radość i spokój. Gdzie przestanie wiać ten złośliwy orkan, który zagłusza ich egzystencję. I właśnie w momencie, kiedy Alice naprawdę chce coś w swoim życiu zmienić, na jej drodze pojawia się bogaty prawnik John Reeven, a właściwie to Alice sama go sobie na swej ścieżce postawiła. I co dalej? Czy uzyska pomoc od kogoś, kto zdaje się zupełnie nie rozumieć jej potrzeb i tragedii? „Miłość nie pyta. Ona wie” – ale czy zawsze jest możliwa?

Przypomniała sobie, że ma głos.

Nie wiemy jeszcze, jak potoczą się dalsze losy Alice Bloom, bo przed nami kolejne tomy tej jakże „wietrznej” opowieści. Czy zasiane ziarno zmian zdoła pokonać nieprzychylność pogody, ukorzeni się i wypuści pierwsze pędy? Jednego jednak można być pewnym – odtąd głos Alice będzie rezonował nam w uszach, aby nie zapomnieć, że wszyscy powinni być wysłuchani, a szczęście nie zależy od zasobności portfela. Wystarczy dobroć, miłość i szacunek oraz życie w zgodzie ze samym sobą. Już dawno nie czytałam powieści, w której żal, smutek i trudy życia byłyby aż tak namacalne. Niemalże współodczuwane.

Gorąco polecam

Cykl Saga północna:

  1. Wiatr z północy
  2. Szept z północy
  3. Światło z północy
  4. Blask z północy

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Wiatr z północy, Miriam Georg, Wydawnictwo Luna, 2025