Nawiedzone domy nie istnieją. Istnieją tylko takie, w których ludzie dopuścili się czegoś, o czym nikt nie chce pamiętać.
Czy pamiętacie, co było zmorą waszego życia lub co ciągle nią jest? Z jakim „defektem” przyszło wam żyć i cokolwiek byście robili, to i tak w tym jednym aspekcie wciąż ponosicie porażki? Może to być coś zupełnie błahego, co generalnie nie zakłóca waszego funkcjonowania i staje się jedynie nieumiejętnością. Gorzej, kiedy owa zmora nie daje nam spokoju i dręczy nawet nasze sny. Wtedy wypadałoby coś z nią zrobić, aby nie stała się przyczyną utraty kontroli nad własnym umysłem. Konsekwencje bowiem bywają tragiczne i długotrwałe. A zmora zamienia się w ducha, który straszy nawet późniejsze pokolenia. Pytanie natomiast brzmi: jaka metoda jej pokonania okaże się najlepsza?
Świat nie jest tak leniwy.
Bywają takie miejsca, które uważa się za nawiedzone. Można nimi straszyć dzieci, tworzyć niesamowite legendy na ich temat lub nawet korzystać na ich (nie)sławie. To ekscytuje, przyciąga ciekawskich i staje się dowodem na istnienie zjawisk paranormalnych. Niektórzy fascynują się tak bardzo, że próbują przekonywać innych do wiary w owe „cuda” poprzez filmy, programy czy podcasty. I taki właśnie trend wykorzystują Beniamin Forman i Maks Soren, aby wraz z ekipą stworzyć kanał na YouTube o jakże tajemniczo brzmiącej nazwie Duchowisko. W swoim dążeniu do sławy wykorzystują mniej lub bardziej wydumane historie nawiedzonych miejsc, aż do momentu, gdy trafiają na Czarny Dom. Wtedy sami będą musieli zweryfikować własne poglądy na temat duchów, a owo doświadczenie stanie się niewątpliwie zmorą ich życia.
[D]om stanowi bramę dla tych, którzy każdego dnia przeżywają katusze w ogniach piekielnych.
Czarny Dom wydaje się być niczym żywe stworzenie, które czuje, mówi i wyraża swoje zdanie. Każdy, kto wejdzie w jego progi, czuje klimat niepokoju, tajemniczości i czającej się wokoło śmierci. A kiedy kogoś dręczy jego własne sumienie lub nierozwiązane sprawy z przeszłości, tym bardziej odczuwa on strach i zaczyna popadać w obłęd. Kiedy w Czarnym Domu dochodzi do zabójstwa, do historii wkracza podkomisarz Lidia Ewert, która nie pozostaje obojętna na dziwną moc owego miejsca, a rozwiązanie zagadki staje się jej obsesją, która zaprowadzi ją do jakże zaskakujących odkryć natury osobistej. Czy trafiła tam przypadkowo czy może dom celowo ją wybrał? Czy to możliwe, że duchy jednak istnieją i potrafią krzywdzić ludzi? No i dlaczego to robią? Przecież jakaś przyczyna musi istnieć nawet w świecie istot nadprzyrodzonych…
Spokój, którego poszukiwał od tak dawna, wreszcie nastał.
„Zmorowisko” jest niczym lot samolotem. Kiedy startujemy i zaczynamy naszą przygodę, zostajemy od razu wciśnięci w fotel pierwszym opisem wydarzenia. Wraz ze wznoszeniem się i wyrównywaniem lotu sytuacja się stabilizuje i pozwala nam odetchnąć i poznać bohaterów oraz realia fabuły. Trzeba jednak przyznać, że ten lot jest pełen turbulencji, które przyprawiają nas o gęsią skórkę strachu i adrenaliny. A finał to nagłe skręty i obroty podczas kołowania i podchodzenia do lądowania. A to ostatnie uderza nami o płytę lotniska i wcale nie przynosi ulgi znajdowania się już na bezpiecznym lądzie. Konsekwencje tego lotu, zarówno dla bohaterów, jak i dla czytelnika, okażą się być może kolejną zmorą, z którą przyjdzie im walczyć. Dajcie się namówić na ten lot. Wierzę, że nie będzie on waszym ostatnim…
Gorąco polecam.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Zmorowisko, Kamil Piechura, Wydawnictwo Filia, 2025