Życie nie składa się tylko z prawdy i kłamstwa. Pod tą czarno-białą kopułą kryje się jeszcze cała paleta barw. I emocji. Które są tak samo ważne.
Przynależność do pewnego rodu, noszenie jego nazwiska, a także dziedziczenie niejako zawodu i talentów dla jednych jest nie lada wyróżnieniem, a dla innych obiążeniem. Ci pierwsi z ochotą reprezentują rodzinę i idą w ślady swoich przodków, ci drudzy zaś woleliby pójść swoją własną drogą. Istnieje także trzecia kategoria ludzi, którzy z przyjemnością przejmują stery rodzinnych biznesów, ale potrzebują albo wolności w wyrażaniu swoich pomysłów albo czasu, aby dojść do tego samego miejsca, ale inną trasą. Jakakolwiek ścieżka ich prowadzi, najważniejszym jest, aby zrozumieli, że czasami trzeba pójść na kompromis z samym sobą. Bo pod blaskiem nawet najlepszej biżuterii zawsze kryje się jej twórca, a co za tym idzie, również jego emocje, myśli i doświadczenia.
Lubawscy to dla mieszkańców małej pomorskiej Jaskółki rodzina, która od zawsze parała się wytwarzaniem biżuterii. Talent do tworzenia jubilerskich dzieł sztuki mieli w genach, a ich salon szczycił się niegasnącą popularnością. Nawet w czasach, gdy prywatne inicjatywy nie były mile widziane, a więc kontrolowane z najwyższą starannością, Lubawscy zdołali przetrwać i cieszyć się wielopokoleniową tradycją. Choć może nie zawsze tak było, a pewne sekrety wciąż dręczą niektórych członków rodziny… Kiedy w ich salonie stery objęła Konstancja, prawnuczka założyciela rodzinnego biznesu, wszystko wydaje się płynąć zwyczajnym rytmem. Aż do momentu, kiedy z Ameryki postanawia wrócić tajemnicza cioteczka, w Jaskółce pojawia się pewien góral spod samiuśkich Tater, a jej najlepsza przyjaciółka będzie potrzebowała niezłego zastrzyku gotówki. Czy w takiej atmosferze życie nadal może płynąć w ciszy, bez której jubilerska precyzja zaczyna się chwiać w posadach? I choć Konstancja lubi, kiedy coś się wokół dzieje, to jednak dotyk przeszłości i szybsze bicie serca przynoszą zmiany, których zupełnie się nie spodziewała.
Małe szczęścia powstają przy niewielkim nakładzie pracy.
Rodzina Lubawskich właśnie taka jest – potrafi uszczęśliwiać innych dziełem własnych rąk. Niektóre dzieła wymagają oczywiście czasu i skupienia, ale nawet zwyczajna naprawa starej czy zepsutej biżuterii przynosi innym więcej szczęścia niż niejeden drogocenny klejnot. Wiadomo jednak że, jak w każdej rodzinie, także u Lubawskich zdarzają się potknięcia, błędy i decyzje, które nie dla wszystkich są akceptowalne. A stąd blisko do kłótni, niezagojonych ran i zatajonych prawd, które w końcu muszą ujrzeć światło dzienne. Czy kolejne pokolenia Lubawskich dowiedzą się tajemnicy stojącej za broszką ze szmaragdową chmurką? Jakie rewelacje przywiezie ze sobą cioteczka ze Stanów? Czy góralska dusza znajdzie swoją bratnią połówkę na nizinach i czy językowy galimatias zdoła przeskoczyć najwyższe góry?
„Broszka ze szmaragdową chmurką” to finezyjnie spleciony łańcuszek zdarzeń, relacji i rozmów. Nie brakuje w nim standardowych oczek, ale coraz więcej pojawia się tych nieoczywistych, które ubogacają utkaną historię. Bo gdzie znajdziemy taką różnorodność postaci, które potrafią porozumieć się nawet wtedy, kiedy językowa gwara wkrada się na salony? Gdzie przyjdzie nam posłuchać zarówno szumu górskiego wiatru, poczuć powiew morskiej bryzy oraz przenieść się na chwilę do chicagowskiej posiadłości? Gdzie można rozsmakować się w aromatycznej kawie, której mieszanki przyprawiają niejednego klienta o zawrót głowy, a barmanów o ból nóg? W tej powieści pod błyszczącym płaszczykiem kamieni szlachetnych, można znaleźć takie, których blask i cenę trzeba wydobywać powoli. Nie zawsze to, co najcenniejsze widać gołym okiem, a największą wartość ma wnętrze i czas poświęcony na jego odkrywaniu.
Polecam – salon jubilerski Lubawskich ozłoci nie tylko wasze ciało, ale i serce.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Broszka ze szmaragdowa chmurką. Rodzina Lubawskich. Tom 1, Agnieszka Zakrzewska, Wydawnictwo Dobre Strony, 2026