Kiedy zapisujesz historię swojego życia, nie pozwól na to, żeby ktoś trzymał pióro za ciebie.
Dobrze jest mieć plany na przyszłość. Dobrze jest marzyć i ambitnie patrzeć przed siebie. Dobrze jest być otwartym na propozycje, jakie życie przed nami stawia. Dodatkowo, dobrze jest też założyć, iż życie często pisze swoje scenariusze, a nasze pierwotne plany i założenia mogą się diametralnie zmienić. Czy to źle? Często wydaje się, że to niesprawiedliwe, aby los bywał aż tak przewrotny i nieprzewidywalny. A potem zaczyna wypływać z tego jakiś większy sens i zrozumienie, że decyzje często podejmujemy sami, a ich konsekwencje to właśnie zmieniająca się ciągle fabuła naszego życia.
Jestem jak przewrócone drzewo, które jakimś cudem wpuszcza jednak korzenie w ziemię i nie rezygnuje z życia.
Spotkanie Majki i Michała to klasyczna strzała amora, która trafiła dokładnie tam, gdzie miała. Miłość od pierwszego wejrzenia, stopniowe odkrywanie jej uroków, plany na wspólną przyszłość… Czy coś mogło pójść nie tak, jeśli dwoje ludzi tak bardzo się kocha i chce ze sobą być? Razem pewnie pokonaliby wiele przeciwności życia, aby napisać wspólną przyszłość. Niestety ktoś postanowił ukraść pióro i dopisać zupełnie nową wersję, w której nie było miejsca dla związku zwyczajnej dziewczyny „z plebsu” i chłopaka z perspektywami na zagraniczną karierę. Rozstanie, decyzje podyktowane albo przez innych albo pod wpływem chwili i szesnaście lat później Majka i Michał znaleźli się w zupełnie innym świecie niż początkowo zakładali. Los jednak nie powiedział ostatniego słowa i postanowił znowu ich połączyć. Czy ich miłość przetrwała próbę czasu? Czy lata zmieniają nas nie do poznania? Czy podjęte decyzje uda się wytłumaczyć i przekonać kogoś do swoich racji? Jak wielki wpływ mają na nas inni ludzie, którzy podobno chcą dla nas jak najlepiej?
Uczymy się przez całe życie, popełniamy błędy przez całe życie, lecz to wszystko może się stać solidnym materiałem, z którego zbudujemy lepszą przyszłość.
„Utracona miłość” to pozornie lekka obyczajowa opowieść o miłości. Ale czy historia, która wzrusza, śmieszy i pulsuje emocjami może być zwyczajna? To historia z gatunku tych, jakie przyjaciółka opowiada nam o innej przyjaciółce, a my słuchamy raz ze ściśniętym gardłem, raz z uśmiechem na ustach lub z zaciśniętymi kciukami, bo nie można nie kibicować takim bohaterom. Tutaj miłość czuć, słychać i widać. Tutaj manipulacjom i złorzeczeniu mówimy zdecydowanie nie. Tutaj wsłuchujemy się w dialogi i czujemy, że ta historia mogła zdarzyć się naprawdę. Taka „utracona miłość” zdarza się po prostu tylko raz.
Polecam – zgubić i odnaleźć można nie tylko rzeczy, ale też uczucia. Nie oddawajcie innym pióra własnego życia.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Utracona miłość, Magdalena Krauze, Wydawnictwo Mięta, 2026