Czasami wystarczy jakieś traumatyczne przeżycie, które może wpłynąć ma ludzką psychikę.
Wydarzeń, które definiują człowieka na resztę życia, może być całe mnóstwo, a czasami wystarczy jedno, aby nic już nigdy nie było takie samo jak wcześniej. Odporność naszej psychiki często decyduje o tym, jak bardzo wpłynie ono na nasze przyszłe życie. Są tacy, którzy potrafią powrócić na odpowiednie tory, jeśli tylko otrzymają odpowiednią pomoc , ale zdarzają się i ci, którzy już na zawsze pozostaną naznaczeni traumą. Pytaniem jest, co zrobimy z tym dalej i czy przekroczymy punkt, z którego nie ma już powrotu, a nasze życie ogarnie chęć zemsty. Czy istnieje sposób, aby znamię przeszłości pozostało tylko cielesnym znakiem, a nie raną, której nie udaje się zasklepić?
Kiedy Patrycja udaje się ze swoimi uczniami na wycieczkę, której celem jest zwiedzenie zamku w Siewierzu, nie przypuszcza, że kolejny raz to właśnie zamek stanie się miejscem zbrodni, a ona wraz z komisarzem Mikołajem Zdenkiem będą musieli rozwiązać zagadkę morderstw, które zaczynają nawiedzać miasto. Kiedy zaś znika ojciec jednego z jej uczniów, Patrycja uwikła się dodatkowo w sprawę, która narazi na niebezpieczeństwo jej własne życie, a wydarzenia z przeszłości znowu dadzą o sobie znać. Naznaczona traumą z dzieciństwa, wie, jak ważne jest, aby pomagać szczególnie dzieciom, których życie narażone jest na emocjonalne doświadczenia, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Angażuje się w poszukiwania, a wkrótce odkrywa, że macki seryjnego zabójcy mają swoją długą historię i stanowią zagrożenie dla wszystkich, którzy znajdą się w pobliżu. Bo to, czego morderca doświadczył w przeszłości, co zdołał w sobie przechować, zaczęło wypuszczać trujące pędy. A skoro nikt nie nauczył go, jak sobie z nimi radzić, jak je uzdrowić lub przycinać, pozwolił im urosnąć do takich rozmiarów, nad którymi nie zdołał zapanować . A może ktoś wręcz kierował nim niczym marionetką i pozwalał pędom zatruwać inne?
„Znamię. Wszyscy jesteśmy marionetkami” to kolejna odsłona przygód Patrycji i Mikołaja, która udowadnia, że znamię pozostawione na ciele jest tylko preludium do tego, jak wiele potrafi namieszać w ludzkiej psychice. Niezauważone i ignorowane rozrasta się wewnątrz niczym pasożyt, który dzień po dniu wysysa dobro i zdrowie, aby osiągnąć swój cel. To piękna metafora traumy, która jest w stanie przejąć kontrolę nad umysłem i doprowadzić człowieka do punktu, w którym przekroczy granicę zdrowego rozsądku, pozwoli się manipulować i pragnąć zemsty bardziej niż czegokolwiek innego. Przykład Patrycji pokazuje, że troska, opieka i miłość potrafią wiele zdziałać, ale gdzieś w środku ciągle czai się lęk. Ci zaś, którzy nie otrzymują wsparcia, potrafią karmić nienawiścią nie tylko siebie, ale ludzi wokół. Bo czasem wystarczy jedno wydarzenie, aby stać się marionetką swojej własnej przeszłości.
Polecam – dajcie się naznaczyć Dusicielowi z Siewierza, lecz strzeżcie się jego pędów, które niepostrzeżenie wrastają w umysły czytelników:-)
*Cytat pochodzi z książki Znamię. Wszyscy jesteśmy marionetkami, Robert Szafraniec, Wydawnictwo Novae Res, 2026