Bycie dla innych uzdrawia. To zamknięcie powoduje, że kisimy się we własnym żalu, pielęgnując własne rany.

Ludzie, przed którymi los stawia wyzwania trudniejsze niż są w stanie unieść, często zaczynają nie szukać ich wcale. Każda nowość i odstępstwo od schematów powoduje niekontrolowane reakcje organizmu, który próbuje poradzić sobie ze strachem przed nieznanym. Często wtedy pojawia się na horyzoncie depresja, uzależnienia i lęki, które wyobcowują ich przed światem. Nie wszyscy są w stanie wyrwać się z takiego kręgu i prosić o pomoc. Zdarza się i tak, że jedna nieoczekiwana wiadomość lub jedna spotkana osoba potrafi wybudzić z letargu i zmusić do poszukiwań odpowiedzi na dręczące pytania. Bo czasami potrzeba potężnej burzy, aby coś mogło odrodzić się na nowo.

Trzeba mieć w sobie dość otwartości, by zrezygnować z szufladek.

Wolna Chata Bukowina, która przeżyła jakże burzące krew w żyłach odwiedziny letników (a nie wszyscy byli mili i potulni), z trwogą oczekuje na kolejnych. Istnieje bowiem obawa, że nadszarpnięta opinia miejsca zniechęci innych do przyjazdu. Na szczęście ci, którzy się zjawiają okażą się wielce pomocni w wielu sprawach. A kiedy przez Tymianową przechodzi powiertucha (trąba powietrzna), wtedy ma się wrażenie, że właśnie nastąpił sąd ostateczny, który ukarał złych i nagrodził dobrych. Życie jednakże toczy się dalej, a wraz z oczyszczającą mocą burzy, wychodzi słońce także dla tych, którzy szukali u Marty ukojenia, drogowskazu i odpowiedzi. Jej goście bowiem zaczynają dostrzegać inne wyjścia z sytuacji, w której się znaleźli, a jeden z nich pomoże odkryć tajemnice Tekli oraz jej przeszłości. Marta w końcu „ruszy z kopyta” i pozna niektóre sekrety starej Łemkini i jej rodziny. Na horyzoncie jednak zaczyna płonąć ogień, który kolejny raz będzie próbował wyeliminować z Tymianowej tych, którzy nie pasują do czyjejś wizji świata. Miejmy nadzieję, że „wioskowi filozofowie” znajdą skuteczne rozwiązanie;-)

Nowa Tymianowa była jak las, który odrastał po powiertusze. A wszyscy jej mieszkańcy byli sadzonkami, które urosły na glebie pamiętającej dawne czasy.

„Powiertucha” to opowieść, która wciąga niczym trąba powietrzna i kradnie duszę, serce i czas czytelnika. Ludzie, którzy tym razem odwiedzają Tymianową mogą liczyć na pomyślne rozwiązanie swoich problemów, nawet jeśli przyczyna ich przyjazdu była zupełnie inna. W tej mieścinie i wśród jej mieszkańców można znaleźć bratnie dusze, które zupełnie nieświadomie pokazują inne podejście do życia. A tajemnice i niecodzienne zjawiska nawet sceptyka potrafią przestraszyć i zachwiać jego wizją świata. Nie brakuje tutaj także kryminalnej zagadki, idei filozoficznych godnych starożytnych Greków oraz bohaterów, którzy wzbudzają w nas mordercze instynkty. Powiertucha czyści atmosferę, uwalnia niektórych od zamknięcia, które niszczy. Szkoda tylko, że ten, kto ją wywołał nie zdołał na czas uratować samego siebie.

Polecam – koniecznie dajcie się porwać tej burzy, która groźna jest jedynie dla tych, którzy ją lekceważą.

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Pogranicze. Powiertucha. Tom 2, Natalia Przeździk, Wydawnictwo Dobre Strony, 2026