Przyszłość była czymś niedosięgalnym nawet w marzeniach, bo kiedy nadal pamięta się przeszłość, nie żyje się nawet teraźniejszością.

Opuszczając swój ojczysty kraj, aby zamieszkać w innym na dłużej lub może nawet na stałe, musimy liczyć się z tym, że nasze życie będzie nie tylko nowe, ale również inne. Jakiekolwiek powody nami kierują przy podejmowaniu decyzji o wyjeździe, obcy świat zaoferuje nam równie wiele, jak wiele będzie od nas wymagał. A najtrudniejsza jest zwykle tęsknota… Kiedy przekraczanie granicy obcego państwa jest tak naprawdę ucieczką od przeszłości, biegniemy przed siebie tak długo, aż stracimy cel, do którego podążamy. Bo tak naprawdę jest on często nieuchwytny, nieokreślony i spowolniony przez to, co trzyma nas i ciągnie w tył. Czy emigracja zatem nie jest ucieczką przed samym sobą?

Czasem trzeba odejść, aby nie pozwolić, by coś złamało cię do końca.

Dla Hiszpanów Lina, dla Polaków Kalina, bohaterka tej opowieści żyje jakby w dwóch światach. Obecnie, czyli w późnych latach dwudziestych poprzedniego wieku, jest zamkniętą w sobie artystką, która na płótno przelewa swoje emocje, doświadczenia i traumy. Tych ostatnich ciągle nie może zapomnieć, a więc i życia, które zostawiła w Polsce. Bardzo trudno zdecydować, która z nich jest bardziej samotna, zagubiona i pozostawiona samej sobie. Kiedy powoli odkrywamy fakty z jej dawnego życia, zaczynamy Linę poznawać jakby na nowo, wczuwamy się w emocje, jakie targały Kaliną i ciekawi jesteśmy jej ostatecznej decyzji co do świata, do którego chce należeć. Jako emigrantka tęskni, wspomina, ale także boi się tego, co może stracić pozostając na zawsze w Hiszpanii. Szczególnie, kiedy jej serce zaczyna bić dla kogoś, kto równie mocno pragnie bliskości i oderwania od przeszłości, a jednocześnie obawia się konsekwencji swoich czynów. Podzieleni nie tylko narodowością, klasą społeczną, ale też zobowiązaniami i przeżyciami, połączeni są wrażliwością, uczuciem i prawdą, której każdy z nich poszukuje. Lina, Kalina i Michaił to jak teraźniejszość, przeszłość i rysująca się na horyzoncie przyszłość…

Prawda nie potrzebowała słów, by zostać usłyszana.

„Emigrantka” to opowieść o kobiecie, która reprezentuje tak wiele jej podobnych historii, które pokazują, jak niewiele ról wyznaczało kiedyś dla kobiet społeczeństwo, jak wiele musiały znosić w skrytości własnego serca i jak ograniczano im dostęp do nowości, możliwości czy pasji. To opowieść o traumie, jaka potrafi towarzyszyć dorosłej kobiecie i próbie jej zrozumienia. To także historia o miłości, która „nie polega na chronieniu przed wszystkim, ale na byciu obok. Zawsze”. Książka Weroniki Ilskiej jest niczym subtelny dotyk ręki, który swoją intymnością zaprasza czytelnika w najgłębsze zakamarki duszy bohaterów. Nie ma w niej pośpiechu, nie ma w niej nagłych zwrotów akcji, a mimo to przeżywa się niemalże każde zdanie, każdy rąbek tajemnicy. Po to, aby na końcu symbolicznie zdjąć chustę z głowy i z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Polecam – warto wyemigrować z bohaterami poza granice kraju, czasu i narzuconych ograniczeń.

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Emigrantka, Weronika Ilska, Wydawnictwo Filia, 2026