Czasem człowiek musi się gdzieś schować, żeby zrozumieć, gdzie naprawdę jest jego miejsce.

Zabawa w chowanego czy zabawa w berka to powszechnie znane dziecięce rozrywki, które znajdują swoich zwolenników w każdym pokoleniu. Chowamy się, biegamy, kogoś gonimy, a ktoś inny jest ścigany. Generalnie zasada, aby uciekać jak najszybciej i jak najskuteczniej gwarantuje wygraną, a więc satysfakcję z udanej zabawy. W dorosłym życiu jednak ucieczka zwykle wiąże się z sytuacją, która budzi w nas niepokój. Bierzemy nogi za pas, kiedy czujemy się zagrożeni, skołowani lub nie widzimy już innego, skuteczniejszego rozwiązania. Zdarza się również tak, że uciekamy, aby dogonić samego siebie i zrozumieć, dlaczego własne życie rządzi się prawami innych.

Najgorsze więzienia to te, z których człowiek nawet nie próbuje uciekać. Bo wszyscy dookoła powtarzają mu, że właśnie tak powinno wyglądać dobre życie.

„Pomoc nigdy nie jest błędem. Błędem jest tylko obojętność” – kiedy Zacisze w Wierzbówce jest gotowe, aby przyjąć gości potrzebujących spokoju i czasu, w jego progach zaczynają pojawiać się pierwsze kobiety. Okazało się, że niczym niesforne dzieci postanowiły pobawić się w chowanego i znaleźć kryjówkę, w której zdołają przeczekać burzę własnych myśli, emocji i priorytetów. Uciekły, bo przestało im odpowiadać życie, które wymyślił dla nich ktoś inny. Czuły się wyczerpane tym, że ich zdanie nie miało szansy przebić się przez ciągły pośpiech, hałas i głosy mówiące, co powinny zrobić. W Zaciszu znalazły przede wszystkim azyl, który chronił je przed otaczającym światem, przed powinnościami i obowiązkami. Tutaj nauczyły się, że tak, jak „przydeptane stokrotki” odzyskują swój kształt, one również nie muszą walczyć, a jedynie podnieść z odwagą głowę i przestać ciągle uciekać. Bo każdy bieg trzeba w końcu zakończyć lub złapać oddech, aby dalszy mógł przynosić tylko satysfakcję z wygranej. Której z nich uda się dogonić samą siebie, a które zdecydują się na kolejną ucieczkę?

[S]tokrotki nie walczą o miejsce. Nie są okazałe jak róże, nie pachną jak jaśmin. Rosną tam, gdzie mogą. I zostają.

„Tam, gdzie kwitną stokrotki”, widać, że odradza się życie i nadzieja na spokojny spacer. Nie tylko wierzby skutecznie bronią się przed naporem codziennych spraw i nigdy się nie łamią. Swoje główki również podnoszą stokrotki. To kwiaty, które w swojej niepozorności mają w sobie wielką wolę istnienia. Zarówno stałe mieszkanki Zacisza, jak i te tymczasowe uczą się od siebie nawzajem, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Choć ucieczka i unikanie konkretnych odpowiedzi wydaje się najszybszym rozwiązaniem, to na pewno nie jest najlepsze, nie wspominając o skuteczności. Zatrzymanie się, rozmowa, poczucie wspólnoty z innymi „uciekinierkami” pozwala spojrzeć z dystansu na problemy, które niczym strach mają tylko wielkie oczy. Dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci, które w takim samym stopniu mają prawo do podejmowania własnych decyzji. A jeśli ktoś postanowi wtargnąć nieproszony w ich osobistą przestrzeń, wtedy może pomóc ktoś tak nieustraszony jak gąsior Maurycy!

Polecam – otwórz drzwi Zacisza, poczuj klimat wsparcia i pozostaw swoją stokrotkę w ogródku.

Zacisze w Wierzbówce to:

  1. W cieniu starych wierzb
  2. Tam, gdzie kwitną stokrotki

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Tam, gdzie kwitną stokrotki. Zacisze w Wierzbówce. Tom 2, Aleksandra Rak, Wydawnictwo Dobre Strony, 2026