Bo przecież tym właśnie jest nadzieja – wypatrywaniem pięknego jutra. Bez niej istnieje tylko ciemne, ponure dzisiaj oraz jeszcze bardziej tragiczne wczoraj.

Jest takie powiedzenie, że dobro powraca. Może w zmienionych proporcjach, może nie od razu, ale jest szansa, że zdołamy otrzymać od losu choć odrobinę tego, co sami z siebie ofiarowaliśmy drugiemu człowiekowi. Niestety ta prawda działa też i w drugą stronę, choć nikt głośno jej nie wypowiada, bo zło także lubi powracać. Próżno oczekiwać, że za niecne uczynki ktoś będzie chciał nam odpłacić dobrem, choć i tak też się zdarza (zarówno zwalczanie zła dobrem, jak i spodziewanie się niemożliwego). Ile zatem nadziei trzeba mieć w sobie, aby przetrwać burze i odrodzić się z pogorzeliska?

Nie każde przemijanie jest zgodne z porządkiem.

Są tacy ludzie, którzy do Tymianowej przyjeżdżają na chwilę, a zostają na dłużej, być może już na zawsze. Odwiedzając przyjazny pensjonat Marty, niektórzy odnajdują nową drogę życia lub zaczynają porządkować sprawy, które do tej pory spędzały im sen z powiek. I tak została najpierw Elwira, potem rudowłosa Matylda, a na horyzoncie pojawiają się przecież nowi letnicy… Tym razem większość z nich przybywa na kurs pisania ikon, a przynajmniej tak to sobie tłumaczą. Coś jest w Tymianowej takiego, że przyciąga ludzi o różnej osobowości i odmiennych podejściach do życia. I o ile z charakterem jakoś można sobie poradzić (tolerować lub nie), o tyle poglądów, które mają w sobie więcej zła niż dobra, nie powinno się (a nawet nie wolno) akceptować i powielać. Gdzieś istnieje granica, za którą przekracza się linię człowieczeństwa, a szerzone zło zaczyna się rozprzestrzeniać. Choć wydaje się to niemożliwe, najwięcej problemów przysparza Marcie jej własna matka, która pojawia się w jej gościnnych progach, ale wcale mile widziana nie jest. Z całą pewnością nikt nie będzie oczekiwał, że również w Tymianowej zostanie.

A inni mieszkańcy? Niektórzy z nich również oczekują nagrody za swoje haniebne zachowanie. Skłócający ludzi ksiądz skrywa bardzo mroczną tajemnicę, w wiosce odkryte zostaną dwa nowe trupy, a jakże zachwycająca watra pchnie kogoś do bardzo niebezpiecznego czynu. W tym kociołku emocji i różnych zachowań ludzkich powoli odkrywają się również fakty z życia Tekli, które tylko potwierdzają, jak wiele zła można doświadczyć tylko dlatego, że ktoś inny nie potrafił wykrzesać z siebie zrozumienia, akceptacji i bezinteresownej pomocy. Czy ogień zdoła wypalić z ludzi mrok, czy tylko podsyci czyhające w nich demony?

Czasem człowiek po prostu potrzebuje usłyszeć coś dobrego, co pomoże mu się odnaleźć i rozwinąć skrzydła.

„Watra” to opowieść, która poprzez zachowania znanych i nowych bohaterów pokazuje moc niszczącego przekonania ludzi, że są lepsi od innych i zasługują na dobro, pomimo tego że sami dzielą się tylko negatywnymi emocjami. Ich czyny, myśli i przekonania stają się zagrożeniem dla wszystkich, którzy mają z nimi do czynienia. Na pierwszy plan wysuwa się relacja matki z córką, w różnych jej obliczach i w jakże odmiennych czasach. Mamy okazję obserwować te trudne, ale też i te ciepłe stosunki pomiędzy nimi. Nie sposób nie zadawać sobie pytania o prawo rodziców do oczekiwania od swoich potomków dobrego traktowania tylko dlatego, że łączą ich więzy krwi. Walka dobra ze złem, zemsty ze sprawiedliwością, oczekiwań z rzeczywistością odbywa się w tej opowieści na tak wielu płaszczyznach. A między nimi nadzieja, która zawsze tryumfuje.

Polecam – pielęgnujcie wraz z bohaterami w sobie nadzieję, że dobro powróci, nawet jeśli tli się tylko jedna iskra.

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Pogranicze. Watra. Tom 3, Natalia Przeździk, Wydawnictwo Dobre Strony, 2026