Nie, nie tłumacz mi. Nie zrozumiesz. To nie tobie zabrakło połowy serca.

O czym szumi górski potok, który płynie sobie wciąż dalej i dalej pośród bieszczadzkich lasów, połonin i gór? Czy jego pieśń niesie tony pełne radości i szczęścia czy jednak słychać w nich smutek i żal? Tak jak w życiu zdarzają się dobre i złe dni, tak i potok nie może ciągle snuć wesołych opowieści. Skoro jednak wciąż płynie, to i życie w końcu znajdzie swój bieg. Chciałoby się go zatrzymać, kiedy chwila jest piękna, a pospieszyć, kiedy chwila jest zła – wszystko więc kręci wokół czasu, który niby odmierza równe minuty i godziny, a jednak wydaje się, że niektóre trwają o wiele dłużej niż inne. Jak przetrwać te złe, które zdają się ciągnąć bez końca i nie widać początku tych dobrych?

W rodzinie Bukowskich i Poradowskich życie zdaje się przyspieszać z dnia na dzień. Ci pierwsi muszą podążać za dziećmi, które dostarczają coraz to nowych emocji, ci drudzy zaś wciąż borykają się z całą gamą tajemnic, niedopowiedzeń i skrytych uczuć. Wydaje się, że dla wszystkich los przygotował niespodzianki, kiedy raz po raz daje, a potem okrutnie zabiera. Historia tym razem zaczyna skupiać się na młodym pokoleniu Bukowskich, wśród których zarówno najstarszy Wiktor, młodszy brat Tadeusz, czy dorastająca Antosia muszą zmierzyć się z żałobą. I nie chodzi tutaj tylko o realną śmierć (której też nie brakuje), ale o utratę marzeń, złudzeń i zaufania do drugiego człowieka. Los doświadcza ich w tak młodym wieku, kiedy powinni myśleć przede wszystkim o obecnym i kolejnym dniu, a oni zostają zmuszeni do rozmyślania o przeszłości, której nie da się zmienić. Trwają tak w chwili zawieszenia, która pełna jest żalu, złości, nienawiści i rozgoryczenia. Górski potok płynie dalej, a oni tkwią obiema nogami w jego nurcie i kostnieją od zimna własnych szarych myśli. Kiedy bowiem nawet dorośli członkowie rodziny borykają się z własną stratą i bólem, wtedy łatwo przeoczyć, że tuż obok ktoś bardzo potrzebuje pomocy.

A co u Poradowskich? Bogdan angażuje się w tajne akcje, które narażają nie tylko jego życie, ale także jego rodziny. Wciąż żyje złudzeniami, że ukochana kobieta jest w stanie wybaczyć mu wszystko, a kiedy na horyzoncie pojawia się konkurent, nie potrafi „na trzeźwo” ocenić sytuacji. Zdaje się być zanurzony po czubek głowy w potoku własnych nieuporządkowanych myśli. A Anna nie wie, czy wciąż warto czekać, aż jej mąż w końcu nauczy się pływać… Tak samo jak u ich bieszczadzkich przyjaciół, nikt nie zauważa, że małe uszy słyszą więcej niż dorosłym może się wydawać…

„Muzyka górskiego potoku” to opowieść o stracie i próbie pogodzenia się z nią. To próba pokazania, jak ważny jest czas i pozwolenie sobie na żałobę, bez której trudno pójść dalej, bez której nasz potok będzie płynął bez nas. To bardzo trudne chwile zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci, którym jest o tyle trudniej, iż brak im doświadczenia. Dla nich wraz ze śmiercią kończy się świat, który znali, a nowy wydaje się niemożliwy do stworzenia. Wszyscy będą musieli coś wkrótce odbudować, tylko czy im się uda? Ile przeszkód czeka na nich w świecie, który się szybko zmienia, a znani dotąd sąsiedzi zaczynają inaczej na nich spoglądać? Górski potok zdaje się grać smętne melodie, a tak chciałoby się usłyszeć w nim jakąś weselszą nutę. Ja również czekam na moment, w którym muzyka bieszczadzkiego i krakowskiego potoku poderwie mnie do tańca pełnego radosnych dźwięków. Ile jeszcze zakrętów przyjdzie nam przepłynąć, aby obie rodziny poczuły, że ich życie biegnie bezpiecznym nurtem?

Polecam – górskie potoki choć zimne, to jednak swym szumem potrafią ogrzać niejedną duszę.

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Muzyka górskiego potoku. Saga bieszczadzka. Tom 3, Małgorzata Garkowska, Wydawnictwo Dobre Strony, 2026