To, że ktoś trafił do więzienia, gdzie odsiaduje karę za swoje uczynki, nie sprawia, że przestał być człowiekiem.

Rodzimy się i umieramy, a pomiędzy tymi dwoma punktami spotyka nas całe mnóstwo zdarzeń i zmian. Wydaje się, że jedna osoba zaczyna, a zupełnie inna kończy to samo ziemskie życie. Nigdy nie wiadomo, jakie wydarzenia będą miały największy wpływ na to, kim jesteśmy i kim później się stajemy. Nieprzewidywalność i zmienność to jedyne, czego możemy się spodziewać, kiedy bierzemy swój pierwszy haust powietrza. Najważniejszym zadaniem zaś wydaje się pozostanie od początku do końca człowiekiem, który choć błądzi, to jednak ciągle tli się w nim iskierka człowieczeństwa. Okazuje się, że ta sama prawda dotyczy diabłów, którzy choć strąceni do Piekła, ciągle tęsknią za swoją anielską naturą. Pytanie tylko, która z nich przeważy i jak bardzo postępowe okaże się Niebo.

Ciekawość to pierwszy stopień do Piekła. Czy może jednak zaszkodzić, kiedy w tym Piekle już się było?

Wiktoria Biankowska, była diablica i właścicielka Iskry Bożej, na temat zmian i zaskakujących zwrotów akcji miałaby bardzo wiele do powiedzenia. Po przygodach, jakie zgotowały jej diabły, ostatnią rzeczą byłaby chęć powrotu do Piekła, nie wspominając o kontynuowaniu znajomości z co niektórymi jego mieszkańcami. Niestety, oni o niej nie zapomnieli i, jak to w przypadku mieszkańców Niższej Arkadii bywa, wcale nie zważają na ludzkie pragnienia. W przypadku diabłów sprawdza się powiedzenie, że cel uświęca środki, mimo że one same święte wcale nie są (zarówno środki, jak i diabły;-). Bo cóż zrobić, kiedy ktoś zaczyna tęsknić za przeszłością i koniecznie chce wrócić do domu? A tym dla diabłów jest właśnie Niebo, z którego zostały wyrzucone, ale przecież miłosierdzie powinno dotyczyć szczególnie pokutujących dusz, które po prostu popełniły błąd! Ciekawe tylko, jak wiele anielskości w nich pozostało i jak bardzo zmieniły się priorytety w ciągu tak wielu lat. Czy przeważą zatem geny, czy jednak jedyne w swoim rodzaju piekielne wychowanie?

Chociaż raz to w Niebie, a nie w Piekle narobiono zamieszania.

Podstępem sprowadzona do Piekła Wiktoria nie spodziewa się, że wkrótce wyląduje w Niebie i pozna zwyczaje w nim panujące. Można by powiedzieć, że doznała niesamowitego zaszczytu. Który człowiek bowiem może dopisać do swojego życiorysu doświadczenie obcowania z aniołami? Z całą pewnością taka informacja wywarłaby wrażenie na niejednym przyszłym pracodawcy. Wiktoria jednak pracy nie szuka, a mimo to zostaje jej złożona bardzo intratna propozycja, z której w przyszłości pewnie będzie chciała skorzystać. Oczywiście jeśli (nie) dożyje… W każdym razie wikła się znowu w sytuację, w której zostanie pośmiertnie anielicą zbliża się wielkimi krokami. Bo to, że diabły pragną więcej niż mają i dążą do niemożliwego można zrozumieć, ale kiedy przydarza się to aniołowi, to wtedy świat po prostu staje na głowie. Ile Piekła trafi do Nieba, a ile Nieba do Piekła, to tylko jedna Wiktoria wkrótce raczy się dowiedzieć.

„Ja anielica” to kolejna konfrontacja z naszym pojmowaniem anielskości, diabelskości i człowieczeństwa. Okazuje się, że czas zmienia wszystkich jednakowo, a pragnienia dawne i obecne mogą tylko pozornie być wciąż takie same. Nie ma znaczenia czy jesteś diabłem, aniołem czy człowiekiem – życie (pod różną postacią) ciągle nas zmienia i nie można powrócić do tego, co było. Jak bardzo nowe doświadczenia zmienią samą Wiktorię i którą drogą będzie chciała iść przez dalsze lata? Choć na zawsze pozostanie człowiekiem, to jednak miejsc zamieszkania może być więcej niż jedno. Które okaże się najbardziej pociągające?

Polecam – zdecydujcie, który wakat – diablicy czy anielicy – pociąga was bardziej.

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Ja anielica, Katarzyna Berenika Miszczuk, Wydawnictwo Mięta, 2025