Życie to nie komedia romantyczna. Czasami zdarzają się i złe zakończenia, które ostatecznie mogą zostać prologiem tej właściwej historii.

Skoro ludzie lubią łączyć się w pary, to może nieszczęścia też postanowiły wykazywać tendencję do spędzania czasu we dwoje? Zawsze to przyjemniej iść przez życie razem niż borykać się z rzeczywistością samemu. Niestety pech ma to do siebie, że jego demoniczne poczucie humoru uprzykrza nam życie, a kiedy dwoje ludzi ze skłonnością do spotykania go częściej niż powinni zaczyna spędzać ze sobą czas, wtedy nieszczęścia mnożą się i urastają do entej potęgi. Na każdego demona jest jednak sposób w postaci odpowiedniego zaklęcia, które odczynia urok i przywraca spokój. A co, jeśli jest ono banalnie proste i każdy zna jego treść?

Każdy związek to układ, z którego obie strony czerpią korzyści, a ci, którzy mają pecha, często nawet niewymierne do zaangażowania.

Jeśli ktoś szukałby osoby godnej zaufania, pełnej zaangażowania w to, co robi oraz takiej, z którą można konie kraść, wtedy znajomość z Zuzanną Hadman byłaby niczym spełnienie marzeń. Skromna, uczynna, ambitna i wierna, jest jednocześnie narażona na próby wykorzystania, zastraszania i stawania się ofiarą. Tak też się dzieje w przypadku Zuzy, która w zamian za lojalność i miłość otrzymuje mobbing w pracy, strach w sercu i powrót traum z przeszłości. Na szczęście w grupie przyjaciół znajduje się ktoś, kto równie mocno boi się przyszłości, ale napędzany miłością do syna jest w stanie pokonać niejedną przeszkodę, aby zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa. Kiedy Zuza i Wojtek zaczynają się wspierać w pokonywaniu przeszkód, jakie zsyła na nich pech, okazuje się, że to, co złe trzeba pokonać sposobem. A gdzie dwie dobre dusze się jednoczą, tam nawet całe stado nieszczęść nie da rady. A kiedy dołożymy do tego zaklęcie w postaci „kocham cię”, tam pech czmycha niczym diabeł przed święconą wodą. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a ci, którzy otaczają Zuzannę i Wojtka nie potrzebują nawet tego, żeby dać się poznać od najlepszej strony.

Jeśli się kogoś kocha, to mu się pomaga, co nie?

„Nieszczęścia chodzą parami” i „Na całe szczęście” to dylogia, która w przekorny sposób udowadnia, że z pewnymi ludźmi można nawet polubić swojego pecha i z radością mu się oddać z całym dobrodziejstwem inwentarza. Bo jeśli w zanadrzu ma się całe pokłady bezinteresownej miłości, radości z życia i akceptacji wszelkich wad, wtedy jeden lokator więcej nie robi różnicy. Ta opowieść otula, rozśmiesza i pozostawia ciepło w sercu, bo nie sposób nie polubić bohaterów, którzy byliby idealnymi przyjaciółmi dla każdego z nas. Można im nawet zazdrościć, mimo że los ich nie oszczędza. Liczy się natomiast sposób, w jaki radzą sobie z przeciwnościami. Ta opowieść to nie bajka – to dowód na to, że zawsze warto żyć w zgodzie ze sobą i walczyć o tych, których się kocha.

Polecam – Romans z pechem? Jeśli przystojny i wierny, to czemu nie?!

*Wszystkie cytaty pochodzą z książek Nieszczęścia chodzą parami oraz Na całe szczęście, Karolina Tomaszewska, Wydawnictwo Dobre Strony, 2026