Port buduje się z betonu i stali. Miasto buduje się z ludzi.
Inwestycje, rozwój i związane z nimi ryzyko – pod tym względem świat nie zmienił się ani odrobinę. Tak jak sto lat temu, tak i dzisiaj wciąż znajdujemy powody, aby zmieniać życie i przynajmniej teoretycznie dążyć do jego polepszenia. Wyżej, dalej, więcej to ciągle idee, które przyświecają tym, którzy snują wizje na przyszłość. Często jednak nowości i radykalne zmiany wzbudzają w ludziach nieufność, a ta prowadzi do sprzeciwu i wymaga nie lada umiejętności, aby przekonać wszystkich o słuszności swoich propozycji. Jakie czasy, takie też metody sprzeciwu, ale powód pozostaje niezmienny – strach.
Każdy człowiek jest zdolny do dobra. Nawet morderca. To nie unieważnia zła, które wcześniej popełnił.
Czas zmian, odbudowująca się Polska lat 20-tych minionego wieku i miejsce, które przeobraża się z małej kaszubskiej wsi w miasto pełne obietnic i szans na lepszą przyszłość. Mieszkańcy jednak mają często zgoła odmienne zdanie i nie wszyscy witają z otwartymi ramionami maszyny budowlane czy napływających zewsząd ludzi. Sprzeciw budzą nowe warunki życia, niebezpieczna praca, zmieniający się krajobraz i brak poszanowania tradycji. A kiedy do gry wkracza także polityka, a później zbrodnia, wtedy ogromne przedsięwzięcie, jakim jest budowa portu, staje pod znakiem zapytania. Zostają znalezione zwłoki, a Krystian Corbusier, przybysz znikąd, dziwnym trafem znajduje się zawsze w pobliżu miejsca zbrodni. Tajemnicą pozostaje jego pochodzenie, a niepewna przeszłość budzi w śledczych uzasadnione wątpliwości. Jednak, w powstającym mieście to nie tylko Krystian wydaje się podejrzany – trzeba przyjrzeć się rybakom, lokalnym przedsiębiorcom, pracownikom portu, a także rodzinom tych, którzy najbardziej ucierpieli z powodu zmian. Czy wśród nich znajdzie się morderca? Wszak tam, gdzie panuje chaos, najłatwiej się ukryć na widoku.
Myślę, że najważniejsze jest życie w zgodzie ze swoją naturą… i poczucie, że jesteśmy dla swoich bliskich ważni.
„1926. Narodziny miasta” to opowieść o narodzinach wielkiej inwestycji, jaką był port i powstające miasto Gdynia. To szczegółowo i ciekawie pokazany tygiel kulturowy i osobowościowy w czasach, w których każdy oczekiwał odrodzenia po wojnie, lepszego życia i pokoju. Kiedy dodamy do tego zagadkę kryminalną, otrzymujemy bardzo wiarygodną opowieść o miejscu, które równie mocno obiecywało, co zabierało ludziom nadzieję na dobrą przyszłość. Bo rozwój może finalnie przynosi dobrobyt, ale po drodze często niszczy i nie ogląda się na jednostki. Jest to powieść odmienna od wcześniejszych książek autorki, która przyzwyczaił nas do snucia wielopokoleniowej sagi, w której rządziły przygody, zwroty akcji i wielobarwna kultura kaszubska. Niemniej jednak znajdziemy tutaj jej miłość do Kaszub i tradycji, umiejętność obiektywnego spoglądania i splatania wątków z różnych dziedzin oraz zaskakiwania czytelnika. Wraz z narodzinami Gdyni, narodziła się też nowa odsłona Darii Kaszubowskiej.
Polecam – warto wsiąść na ten statek i nie dać się zaskoczyć.
* Wszystkie cytaty pochodzą z książki 1926. Narodziny miasta, Daria Kaszubowska, Wydawnictwo Dobre Strony, 2026