Tak chciałabym móc przenieść się w czasie, żeby zobaczyć wszystkie te miejsca takimi, jakimi były kiedyś, a ty?
Nadal niemożliwe jest podróżowanie w czasie, choć bez wątpienia byłaby to bardzo ciekawa alternatywa dla tak wielu dostępnych obecnie destynacji. Zwiększyłaby się pula możliwych do oglądania miejsc z jakże niecodzienną atrakcją. Możliwe byłoby podziwianie ich z innej perspektywy, w innych czasach i z ludźmi, którzy wyglądają i zachowują się odmiennie od znanych nam wzorców. Przeszłość wzywa, kusi swoją tajemnicą i obiecuje doświadczenia, których próżno szukać wśród współczesnych realiów. Czy jednak gotowi bylibyśmy przedłużyć swój pobyt czy, przerażeni panującymi kiedyś zasadami, ucieklibyśmy jak szybko się da?
Niektóre panny żądają równych praw. Więc wcielam ich postulaty w życie.
Dziewiętnastowieczny Kraków i jego okolice oferował zarówno rozrywki, zabawy, atrakcje, jak i niebezpieczeństwa oraz skandale. Największą zaś zmorą uznać by można konwenanse, które miały regulować i zabezpieczać, a tak naprawdę narażały na ostracyzm i surowe kary. Wydaje się, że zostały stworzone po to, aby uprzykrzyć życie kobietom, utwierdzić panów w przekonaniu o swojej wyższości, a wszystkim pokazać, że błędów się nie wybacza. W takiej oto rzeczywistości dorastają Ludmiła i Wanda Krzeszowskie, które wraz z wiekiem widzą, że liczy się tylko powierzchowność i zachowywanie pozorów, próżno zaś oczekiwać od kogokolwiek wyrozumiałości i przebaczenia. Nawet od własnych rodziców! Na (nie)szczęście dla państwa Krzeszowskich, obie córki potrafią walczyć o swoje, mają swoje zdanie i nie ugną się przed niczym/nikim, aby chronić siebie nawzajem. Nawet kiedy jedną z nich świat próbuje pozbawić godności (a właściwie to męża), a w okolicy dochodzi do serii niewyjaśnionych morderstw, druga nie waha się sprzeciwić rodzinie i biegnie na pomoc. Powiedzielibyśmy, że to ładny przykład siostrzeństwa, lojalności i odwagi. Dla ówczesnego społeczeństwa był niczym innym jak bezmyślnością, skandalem i czynem wartym potępienia. Czy znajdą w tym świecie sprzymierzeńców? Czy ich losy będą miały szczęśliwe zakończenie i czy marzenia mają siłę się ziścić, kiedy wszystko mówi, że to absolutnie niemożliwe?
„Dom na groblach” to opowieść o życiu, jakiego już nie ma. Wzbudza w nas ciekawość swoją innością. Otwiera nasze oczy ze zdumienia, bo pewne zasady w nim panujące nie mieszczą się nam w głowie. To powieść, która przenosi nas w czasie, ale nikt nie chciałby zostać w nim na stałe. Można zobaczyć, poobserwować, ale z przyjemnością wraca się do realiów naszego wieku. Chociaż kto wie, może komuś marzą się gorsety (odbierające dech), romantyczne przejażdżki (z przyzwoitką u boku), podejmowanie decyzji za nas (zawsze przez mężczyzn) lub bale (niczym targi próżności)… Dzięki Ludmile i Wandzie wiemy jednak, że siła kobiet istniała już wtedy, kiedy mężczyznom wydawało się, że słaba płeć to na pewno nie oni. Ta powieść to niepowtarzalna podróż do miejsc, lat i poglądów, które należą do naszej polskiej przeszłości i nie można o niej zapominać. To historia zaskakujących postaw, decyzji i wydarzeń. W Krakowie lat osiemdziesiątych XIX wieku nie można się nudzić, a jedynie uważać na to, co może nas spotkać tuż za rogiem.
Polecam – Dom na groblach wywoła skandal na miarę czasów!
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Dom na groblach, Wiktoria Gische, Wydawnictwo Videograf, 2025